Czyli jak usadzić Świętego Mikołaja?

Zbliża się czas Świąt Bożego Narodzenia. Nie każdy był grzeczny. Ale czy to znaczy, że masz otrzymać rózgę tak przy wszystkich? 

Reklama

NIE! 

Z naszego dzisiejszego poradnika dowiesz się, jak zaznaczyć Świętemu, aby się 5 razy zastanowił, zanim pozostawi rózgę pod Twoją choinką. 

RODO

Pierwszym tematem, który należy sprawdzić, to to, czy Święty M. jest administratorem (tak na wszelki wypadek anonimizuję, żeby później nie modyfikować artykułu, jak już gościu dostanie zarzuty). W świetle przepisów RODO tak, jest administratorem. Bo czy jest jako instytucja (wszak może występować np. jako Święty Mikołaj sp. z o.o.) czy jako osoba Święty M. to określa cele i zakres przetwarzanych danych. W związku z tym mamy już pierwsze elementy, które powinien dopełnić. 

Obowiązek informacyjny

Załóżmy, że ktoś z naszej rodziny informuje Świętego M. o tym, że zasłużyliśmy na rózgę. W ramach tych informacji podaje nasze dane identyfikacyjne, dane dotyczące zachowań, etc. Święty M. w tym momencie ma już do dopełnienia tzw. obowiązek informacyjny zgodnie z art 14 RODO. Może oczywiście odstąpić od niego, jeśli mamy te informacje, ale przecież my ich nie mamy… Obowiązku powinien dopełnić w tzw. rozsądnym terminie, ale nie później niż w ciągu miesiąca od ich pozyskania. Tu możemy mieć problem, jeśli ktoś naskarżył na nas np. pod koniec listopada, czy na początku grudnia. Niemniej tutaj już mamy informację, który to “Miś” był “ucholem”. Bo Święty M. wedle mojej wiedzy nie jest organem uprawnionym do prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych (o tym nieco dalej w poradniku), a więc nie ma prawa zbierać informacji w sposób niejawny. 

Planując jednak działalność odwetową przeciwko Świętemu M. oraz jego “ucholom” możemy w trybie art. 15 RODO zażądać dostępu do danych. Wtedy będziemy wiedzieć czy dane nie zostały przekazane np. Zajączkowi (myślimy perspektywicznie!). Co prawda Zajączek nie jest tak wredny i albo daje, albo po prostu nie daje prezentów, niemniej będziemy mieli czas na sprostowanie nieprawdziwych danych. Jak również danych pochodzących z działań nieuprawnionych (tak, za chwilę o tych operacyjno-rozpoznawczych).

Innymi słowy, jeśli okazałoby się, że zarówno Święty M. jak i Z (też może dostać zarzuty, ale to już wiosną) przetwarzają dane pochodzące z działań noszących znamiona przestępstwa, wtedy może się okazać, że nie mają do ich przetwarzania uprawnienia. A to już jest prosta droga do postawienia zarzutu z art 107 Ustawy o ochronie danych osobowych z 2018 roku. Przepis ów mówi:

kto przetwarza dane osobowe, do których nie jest uprawniony podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 

Druga rzecz – brak spełnienia niektórych działań, w tym braku informacji to już kary administracyjne nakładane przez organ nadzorczy. A one są dość słuszne – do 20 milionów EURO lub do 4% obrotu globalnego. Skaleczy go prawda?

Święty M. wszystko widzi!

Słyszeliście ten durny slogan u siebie w domu? Jeśli tak jest, to jesteśmy w przysłowiowym domu. A Święty M. w przysłowiowej… ups.. nie ma 22:00 więc pominę. Otóż jeśli Święty M. stosuje technikę wywiadowczą, czyli urządzenia do skrytej rejestracji obrazu, dźwięku, czynności (podsłuchy, obserwacja, w tym obserwacja zespołami) to z dużym prawdopodobieństwem popełnia przestępstwo. Zgodnie z polskim porządkiem prawnym jest to naruszenie podstawowych dóbr i wolności obywatela, a jako takie powinno być realizowane w trybie i na zasadach określonych w ustawie (przepisie w randze ustawy). A dodatkowym elementem jest nadzór sądu.

Na mój obecny stan wiedzy nie ma Ustawy o Świętym Mikołaju która by my zezwalała na prowadzenie działań tego typu, w związku z powyższym działania te są BEZPRAWNE! Przepisów karnych jest cała masa. Od Ustawy o ochronie danych (nadal 107 UODO) przez karne dotyczące np. tajemnicy korespondencji, po całą masę tych chroniących już nas i mówiących krótko:

Święty M. wara od naszego życia.

A są to np. te z rozdziału XXIII – przestępstwa przeciwko wolności. I ot na imprezce się poszalało, rozebrało i… e nie.. rejestracja wizerunku nagiej osoby lub w trakcie tych tam, zawodów sportowych albo ich rozpowszechnienie, jeśli użyło się groźby, czy podstępu (tu te skryte rejestrowanie) to art 191a KK. Może dziś nie wchodźmy w szczegóły innych przepisów, bo wyjdzie poradnik erotyczny i jak się chronić (to na inna okazję) po nadużyciu elementu bajkowego i włączeniu trybu IV – jestem najpiękniejszy na ziemi(a) albo tryb V (jestem mis/misterem Galaktyki). Albo jakichś podobnych trybów… rozmarzyłem się, wracamy. Podsumuję. 

Świety M widzi wszystko – to MIT, albo przestępstwo po stronie Świętego. 

Więc jak chce sobie skorzystać z materiałów pochodzących z przestępstwa, proszę… 

Rózga jako środek oddziaływania wychowawczego czy kara?

Celem wręczenia rózgi jest… I z tym miałem problem. Bo jeśli jest to kara, to znów Święty M. wpada nam nieco pod RODO. Otóż zakres danych dotyczących skazań, kar i naruszeń prawa to są dane super-wrażliwe. PS to moja definicja, ale jak ktoś sobie wymyślił nazwę dane wrażliwe i dalej to działa, a nie ma pokrycia w przepisach, to ja sobie zrobię super-wrażliwe i kto i co mi zrobi?

No więc przetwarzanie danych super-wrażliwych, a naprawę dotyczących naruszeń prawa, skazań etc – to art 10 RODO. Aż zacytuję:

Przetwarzania danych osobowych dotyczących wyroków skazujących oraz naruszeń prawa lub powiązanych środków bezpieczeństwa na podstawie art. 6 ust. 1 wolno dokonywać wyłącznie pod nadzorem władz publicznych lub jeżeli przetwarzanie jest dozwolone prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego przewidującymi odpowiednie zabezpieczenia praw i wolności osób, których dane dotyczą.

Ja nie znam takiego prawa Unii ani Polskiego czy też Finlandii, który by dopuszczał dziadkowi z Laponii przetwarzanie tego typu danych. Problem oczywiście jest godny uwagi, żeby tych kilkunastu przedstawicieli regionu z którego pochodzi Święty M. nagle nie wniosło inicjatywy prawodawczej do Parlamentu UE i nie uchwalili sobie prawa o Świętym Mikołaju i świadczeniach za dobre i złe uczynki. Ale to już zostawmy zespołom monitorowania prawa. Wróćmy więc do kwestii kar i ich wymierzania.

Otóż na obecny stan mojej wiedzy, Święty M. nie ma uprawnień do sądzenia i orzekania o karze. Mało tego, sam tryb nałożenia kary w postaci rózgi jest nie do końca zgodny z naszym prawem. Bo nie mamy czasu na uprawomocnienie się wyroku i żądania w tym czasie uzasadnienia oraz złożenia w terminie zawitym – 14 dni apelacji. Godzi to w nasze FUNDAMENTALNE PRAWA! Nie ma dwuinstancyjności, ani ostatecznie możliwości kasacji! Nie możemy się odwołać!

Roboczo (dzielę się doświadczeniem). Ważne to jest dlatego, że gdyby iść formalną procedurą to w dniu wręczania prezentów następuje niejako ogłoszenie wyroku. Wyrok ten nie jest prawomocny jeśli się nie uprawomocni (7 dni) lub w ogóle jeśli złożymy apelację. Oznacza to, że stosując ten drobny wybieg możemy odroczyć wręczenie nam rózgi o co najmniej kilka jak nie kilkanaście tygodni. Wyobrażacie sobie otrzymać rózgę od Zajączka? Albo na 1 maja? Co za kretyn…

PS to jest dalsza strategia postępowania w sprawie. Na podstawie dziwnego zachowania Świętego M. wniesiemy o wyłączenie go ze składu (bo niepoczytalny i chce dawać rózgi myląc święta albo w ogóle bez świąt, albo przekracza swoje uprawnienia określone co do czasu działania). I jak nam się uda, to sprawa wraca na wokandę i jedziemy od nowa. 

A co jeśli to jest środek oddziaływania?

Cóż. Jeśli chodzi o RODO to mamy podobny mechanizm. Otóż nadal jest to informacja o naruszeniu prawa, bo w przeciwnym razie nikt nie będzie reagował (nie ma do tego prawa). Środek oddziaływania wychowawczego mamy zdefiniowany w art 41 Kodeksu Wykroczeń. Ot też zacytuję

W stosunku do sprawcy czynu można poprzestać na zastosowaniu pouczenia, zwróceniu uwagi, ostrzeżeniu lub na zastosowaniu innych środków oddziaływania wychowawczego.

Tak na marginesie nie “nakłada się pouczenia”. To dla tych, co “negocjują” z organami. Ale… przecież już ustaliliśmy. Święty M. nie jest organem ani instytucją, nie ma żadnej ustawy, która regulowałaby jego uprawnienia. A nawet nie ma wskazania, w jakim zakresie mógłby być oskarżycielem publicznym w sprawie karnej czy o wykroczenie!

I to jak się prowadzimy – znów, to nie jest sprawa Świętego M!!! (np. 120 w obszarze zabudowanym). Ot tego są inne… organy. 

Podsumujmy aspekt rózgi

Rózga niezależnie czy to jako kara, czy jako środek oddziaływania wychowawczego nie przysługuje do stosowania Świętemu M. 

Nie rozpatruję tutaj aspektu rózgi jako nagrody. Pamiętajcie tylko, aby w takim przypadku udzielić skutecznie WYRAŹNEJ zgody na otrzymanie nagrody w postaci rózgi. Bo jeszcze nie wszyscy eksperci od ochrony danych są zgodni co oznacza nowy termin w art 9 RODO, definiującym dane szczególnych kategorii – dane o seksualności. Ot na wszelki wypadek, aby coś gdzieś nie utknęło a przecież Sylwester i karnawał za pasem. Technicznie: art 9.2.a – wyraźna zgoda na przetwarzanie danych, najlepiej w liście do Świętego M “TAK, chcę rózgę” (zgoda nie musi mieć “treści zgody”, może być też wyrażona inaczej).

Ograniczenie mobilności

Powyższa część poradnika dotyczyła uprawnień Świętego M, w kontekście RODO, prowadzenia działań operacyjno-rozpoznawczych czy prowadzenia postępowań i orzekania o karze bądź stosowania środków oddziaływania wychowawczego. Ale myślę, że zarówno Wam jak i mi udziela się pewien niepokój, który nazywa się:

Działaj, zanim mleko się rozleje

Otóż cóż z tego, że Świętego M. posadzimy, a co najmniej będzie miał problemy (w tym finansowe z kar administracyjnych z RODO), jak łobuz nam dostarczy jednak rózgę? Postępowania będą wszczęte po…

Otóż zgodnie z doniesieniami medialnymi gościu porusza się pojazdem zaprzężonym w 6 reniferów, na płozach. Pojazd ten porusza się zarówno w powietrzu jak i po drogach. Tutaj otwierają się przed nami spore możliwości.

  • Otóż możemy nasłać na niego ULC – Urząd Lotnictwa Cywilnego. Sprawdzałem w ubiegłym roku rejestr statków powietrznych i… nie m. A więc ULC ma już możliwość działać i go uziemić. Naprawdę! A po drodze… wiecie, leci coś dziwnego, może to zamach? A o tym mamy OBOWIĄZEK poinformować władze. 
  • Druga droga do ITD – Inspekcja Transportu Drogowego. Na tyle na ile widziałem środek jakim się przemieszcza Święty M. nie spełnia żadnych wymagań w zakresie dopuszczenia do ruchu. Już możemy próbować… Fajnie jakby go odholowali, bo z buta nie da rady. Ja mam komin na 13 metrze i nic dookoła. Musi się desantować. 

Jest to nasza obrona na tzw. szerokim perymetrze (jeszcze jest daleko…).

Inne przepisy

Jak nadal Święty M. nie zrozumie. To mamy jeszcze kilka dodatkowych opcji, które może opiszę następnym już razem.

  • PPOŻ – włazi przez komin, to naruszenie przepisów o ochronie ppoż budynków. Od wykroczenia do przestępstwa (np. 163 czy 164 KK, sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru, bo mi zatka komin).
  • Z przepisów BHP – praca na wysokości to praca szczególnie niebezpieczna. A więc już od razu mamy info, że jest nie tak, bo jest sam. A przecież Rozporządzenie zwane ogólnym BHP mówi wprost od paragrafu 81 jak mają takie prace być wykonane. I mamy (z wnioskowania) co najmniej dwie osoby. Oczywiście w tle mamy 220 KK – czyli narażenie na niebezpieczeństwo, będąc odpowiedzialnym za BHP w zakładzie. I niech was nie zmyli to, że sam sobie jest pracodawcą. To trochę tak jak z kierowcą, który wpadnie na drzewo. Spowodował wypadek, w którym została ranna osoba, jest sprawcą wypadku w świetle Kodeksu Karnego. I nic to, że sam sobie.

Oba te obszary mogą być podstawą ochrony wąskiego perymetru (przedarł się przez szeroki). 

Podsumowanie

Mam nadzieję, że ten dość długi poradnik pozwoli wam uniknąć rózgi pod choinką i nadal spełniać swoje bardziej lub mniej skryte marzenia. Bo to są nasze prawa i wolności, między innymi zawarte w RODO. My mamy prawo do decydowania. I tylko przepis prawa może nam je ograniczyć w randze co najmniej ustawy. A nie jakiś koleś, co ma problem z utrzymaniem wagi, nie ma kasy na żyletki i chodzi w czerwonych ciuchach. Swoją drogą… to może tak jemu założyć obserwację, jak się prowadzi, skoro tak wygląda? Wydaje mi się, że sporo organizacji pozarządowych miałoby co robić…